wtorek, 10 sierpnia 2021

Edelmeister 0,0% - bezalkoholowe cz. 114

 

Z Holandii wracamy do Polski, choć nazwa dla niepoznaki zagraniczna. Na stół wjeżdża przedstawiciel niskobudżetowców - Edelmeister od Van Pura. 

Piwa w tej cenie raczej nie ocenia się za wygląd, ale tutaj z przodu puszki jest całkiem schludnie. Wizerunek dobrotliwego starszego piwosza sugeruje, że za tym produktem kryje się jakaś historia. Tylko serio nie kumam, czemu wszystkie napisy są w języku angielskim.




Po przekręceniu aluminiowej puszki dostajemy niezłego oczopląsu. Rozumiem, że w ramach oszczędności robi się jedną wersję opakowania na wiele rynków, ale to już jakaś przesada. Widać tyle, że nic nie widać i nikt raczej nie będzie się trudzić z przedzieraniem się przez te pisane drobnym maczkiem informacje. A wśród nich ukryty jest skład.
Piwo jasne bezalkoholowe. Pasteryzowane, alk. 0.0% obj. Składniki: woda, słód jęczmienny, jęczmień browarny, chmiel, aromat.

Pięć składników, tyle wystarczy.


 










W 100 ml płynu znajdziemy 22 kcal i zaledwie 2,8 g cukrów. Dla dbających o linię to dobra informacja.












"Tribute to all masters" - taką informację spodziewałbym się znaleźć na jakiejś płycie CD z coverami, a nie na puszce od piwa, ale co ja tam wiem xD.












Edelmeister - złoty, a skromny :D Czas posmakować.












Po otwarciu ujawnia się zapach brzeczki, dość mało przyjemny. Kolor złocisty. Piana średnia, dość szybko znika. Nagazowanie i ekstrakt dość słabe, goryczka lekka. W smaku dość słodkie jak na lager, dominują nuty pszeniczne. Bez większych wad, stąd taka ocena. Spodziewałem się czegoś dużo gorszego. 

Ocena ogólna: 5,5/10
Cena: 3,49 zł/Centrum Edukacji Browarniczej Piotrków - Allegro
Piwo można kupić tu: KLIK.

Bavaria Apple 0,0% - bezalkoholowe cz. 113

 

Jak już kiedyś wspominałem, przygodę z piwami bezalkoholowymi parę lat temu w zasadzie rozpoczynałem od piw Bavaria, które to można było znaleźć choćby w Żabce, więc z tym większym sentymentem przystąpiłem do degustacji tego holenderskiego produktu.












W tym roku etykiety piw Bavaria przeszły metamorfozę. Czy na lepsze? Niekoniecznie. Byłem przyzwyczajony raczej do starego layoutu ;) Może po prostu jestem już stary... Ta nowa jest trochę mało czytelna z przodu, grafika z jabłkami, mało rzuca się w oczy, za to równie dobrze co poprzednio widoczne jest logo browaru.












Etykieta na szyjce przypomina, że to napój słodowy o smaku jabłkowym. "Beer" tutaj nie występuje, no i dobrze. Plus za adekwatny opis.










Naklejka od dystrybutora niezbyt czytelna. Ale co zrobić...












Drugą część etykiety na szyjce zajmuje kod kreskowy oraz rozmaite informacje handlowe.












Na tylnej etykiecie możemy sobie sprawdzić, że kalorii w butelce jest całkiem sporo, cukrów 7,3 g, więc na goryczkę raczej nie ma co liczyć. A co do składu to...

Bezalkoholowy musujący napój słodowy o smaku jabłkowym. Składniki: naturalna woda mineralna gazowana, cukier, słód pszenny (gluten), słód jęczmienny (gluten), regulator kwasowości (kwas mlekowy), naturalny aromat jabłkowy, aromaty naturalne, barwnik (karmel), ekstrakt chmielowy.

Po miejscu w składzie słodów wnioskuję, że nie jest ich za dużo.


 










Kapselek może nie jest cudem piękności, ale za to jest odkręcany. Plus.












Zapach niczym szamponu "Zielone Jabłuszko". Piana minimalna, znika szybko. Nagazowanie słabe, kolor złoty. W smaku mało kwaskowatości typowej dla cydrów, jest tylko słodycz i mocne nuty cukierkowo-jabłkowe. Dobre do obiadu itp.

Ocena ogólna: 7/10 (przyznam, że częściowo z sentymentu)
Cena: 5,40 zł/Centrum Edukacji Browarniczej Piotrków - Allegro
Piwo można kupić tu: KLIK.

czwartek, 15 lipca 2021

Karczewski Łuczniczka Bezalkoholowe IPA - bezalkoholowe cz. 112

Strasznie gorąco się zrobiło ostatnio za oknem, ciągle upał, przeplatany burzami. Trzeba więc nieco ugasić pragnienie. Lecimy z kolejnym tematem.












Łuczniczka kojarzy mi się z Bydgoszczą, tymczasem Browar Karczewski pochodzi z Wielkopolski. To rzemieślniczy browar kontraktowy.












Etykieta jak dla mnie szału nie robi, nie jest to strzał w dziesiątkę, że tak sparafrazuję pomysł tarczy. Każdy font z innej parafii, w zasadzie nie wiadomo, co grafik miał na myśli. Hasło "łączymy pasje" jest jakoś uzasadnione na ich blogu, ale jakoś nie kumam tego zupełnie.












Na pewno cieszy fakt, że jest to IPA, chyba jeden z moich ulubionych stylów piwnych. Z tyłu etykiety mamy propozycję foodpairingu: "Do tego piwa polecamy sałatkę z gruszką, mango i prażonym słonecznikiem". Takowej nigdy albo dawno nie jadłem, ale wygląda smakowicie. Przekręcamy dalej butelkę.












Tutaj do grafiki przyczepić się nie można, mamy trochę informacji, jednak brak tych o składnikach odżywczych. Ekstrakt to 8%, goryczka 2/5, temperatura serwowania 10-12 stopni Celsjusza.

Piwo pasteryzowane, niefiltrowane. Alk. do 0,5% obj. Skład (uzupełniony o informacje ze strony producenta): woda, słód jęczmienny, słód pszeniczny, płatki jęczmienne, płatki owsiane, chmiele (Chinook, Citra, Simcoe), drożdże LA-01.

Ja bardzo lubię chmiele cytrusowe, więc już na tym punkcie analizy byłem dobrej myśli.




 








Kapsel byle jaki i porysowany.












Zapach żywiczny, cytrusowy, typowy dla IPA. Kolor słomkowy. Piana niewielka, dość szybko opada, slaby lacing. W smaku bardzo orzeźwiające. Czuć chmiele cytrusowe, jest goryczka. Ekstrakt nie jest za duży, ale nie jest też wodniste. Bardzo dobra IPA, bez wad. Minusem może być słaba dostępność.

Ocena ogólna: 8,5/10.
Cena: 8,70 zł/Kippis - na zdrowie! - Gdańsk

piątek, 9 lipca 2021

Dziki Wschód Zemsta Freerokeza - bezalkoholowe cz. 111

Przyznam, że są u mnie spore zaległości we wrzucaniu degustacji. A w szafce czeka mnóstwo kolejnych propozycji. Osiągnięcie 200 pozycji nie wydaje się nieosiągalne! Dziś coś mniej oczywistego, co raczej nie czeka w każdym sklepie.












Browar Dziki Wschód pochodzi z miejscowości Dys koło Lublina, ale omawiane dziś piwo wyprodukował Browar Maryensztadt ze Zwolenia. Taka ciekawostka.












Sama etykieta niestety nie robi najlepszego wrażenia. Kiepski papier, przeciętna grafika. Styl piwa to tropical IPA, ale co ma z tym wspólnego Indianin? God only knows. Pojawiają się też hasła Wild East i  Lublin. Informacji jest sporo, ale nie układają się, przynajmniej jak dla mnie, w żadną spójną całość.












Tylna część etykiety prezentuje się dużo lepiej. Mamy tu sporo informacji w dwóch językach - polskim i angielskim. Niestety, zabrakło tej o składnikach odżywczych. Za to wiadomo, że ekstrakt plato to 6, czyli skromniuteńko.

Piwo jasne. Pasteryzowane. Niefiltrowane. Składniki: woda, słody jęczmienne, mango, ananas, chmiel, drożdże.

Pozytyw i to spory jest taki, że skład to wyłącznie naturalne produkty, choć niezbyt konkretnie określone proporcje. Ale najważniejsze, by smakowało.




 








W butelce dobrze widoczny jest osad z soków owocowych.












Piwo kosztuje niemało, ale porządnego kapsla to się nie doczekaliśmy.












Piana bardzo mikra, błyskawicznie się dziurawi i znika. Zapach po otwarciu butelki intensywnie w typie owoców tropikalnych. Po przelaniu jednak szybko się ulatnia. Kolor pomarańczowy. Napój mętny, bardzo widoczny osad. W smaku zbalansowane. Nie jest słodko, gorzko ani słono. Lekko wyczuwalna owocowość, dobry izotoniczny napój, ale jednak trochę zbyt mały ekstrakt.

Ocena ogólna: 5.5/10
Cena: 9,29 zł/8-ZERO, Allegro
Piwo można kupić tu: KLIK.


czwartek, 1 lipca 2021

Okocim Radler 0,0% Mango z Marakują - bezalkoholowe cz. 110

 Po Desperadosie prezentuję równie mainstreamowe rozwiązanie - tym razem od Okocimia.












Projekt puszki - i całej serii - oceniam bardzo wysoko. Kolory bardzo fajnie dobrane, projekt podkreśla świeżość owoców, które się w nim znajdują.






W przypadku puszek trudno je fotografować pod różnym kątem, więc od razu przychodzi mi przejść do składu. Zawartość cukrów to 4,6 g, wartość energetyczna - 24 kcal.

Mix piwa bezalkoholowego z lemoniadą o smaku mango i marakui. Pasteryzowany. Alk. 0,0% obj. Składniki: woda, cukier, słód jęczmienny, sok z mango z koncentratu (0,5%), sok z marakui z koncentratu (0,5%), dwutlenek węgla, kwas (kwas cytrynowy), stabilizator (guma arabska), naturalny aromat, substancja słodząca (glikozydy stewiolowe), chmiel.

Bez gumy arabskiej niestety się nie obyło. Producent nie podaje proporcji piwa i lemoniady, ale tej drugiej jest chyba więcej (60 proc.). Czyli typowa oranżada w stylu radler.



 









Piwowar Michał Wąs przedstawia tutaj wyczerpujący opis napoju, który wyszedł spod jego ręki. Wskazuje też, że optymalna temperatura podawania to 4 stopnie, czyli bardzo mocno schłodzone. 












Zapach dość intensywny mango. Piana bardzo słaba, prawie niewidoczna. Kolor cytrynowy (piwowar określił go jako żółty, opalizujący, napój mętny. Nagazowanie w normie. W smaku niczym woda z syropem i sztucznymi aromatami. Akcentów piwnych brak, ale pije się dość przyjemnie, zwłaszcza mocno schłodzone.

Ocena ogólna: 5/10.
Cena: 2,99 zł/Biedronka

środa, 23 czerwca 2021

Desperados Virgin 0,0% - bezalkoholowe cz. 109

Dziś na stół wjeżdża piwo, które chyba najczęściej gościło u mnie w tym roku, choć całkiem przypadkowo.












Pierwszy raz zobaczyłem je w postaci wielopaka w Kauflandzie i chcąc nie chcąc, zdobyłem się na ten wydatek. Próbowałem kiedyś zwykłego Desperadosa Tequila i nie były to zbyt przyjemne doznania.

Potem dostałem kilka gratisowych próbek w puszce, takich jak ta:














Ale właściwy test dalej odkładałem, kiedyś jednak trzeba go odbyć, więc voilà.












Jedno trzeba tej firmie przyznać: spójny wygląd butelek i etykiet, a także ich rozmiar sprawia, że piwa Desperados nie sposób pomylić z innym.












Najciekawszą informacją jak dla mnie tutaj jest ta zapisana najmniejszą czcionką, a mianowicie, że producent jest z Holandii czy też Niderlandów, jak chcą się nazywać. Tutaj jak prezentuje się naklejka na szyjce.















Skład za to napisany jest drobnym maczkiem, tego pochwalić już nie mogę, zwłaszcza że mamy butelkę przezroczystą. Co do meritum mamy 32 kcal w 100 ml oraz równo 4 gramy cukru. A poza tym:

Piwo bezalkoholowe, aromatyzowane, alk. 0,0% obj. Składniki: woda, słód jęczmienny, cukier, syrop glukozowy, kukurydza, ekstrakt z chmielu, naturalny aromat, regulator kwasowości (kwas cytrynowy).

Słód+cukier+syrop. No dobrze, że jeszcze sztucznych słodzików nie ma. Z innych nietypowych dla piw rzeczy zwraca uwagę kukurydza.



 









Wytłoczony napis na boku butelki.












Kapselek jest chyba najsłabszym elementem projektu graficznego. 












Zapach cytrynowy, dość ostry, specyficzny. Piana słaba, dość szybko się dziurawi i znika bez lacingu. Nagazowanie dość spore, napój klarowny, kolor brązowy. W smaku czuć goryczkę, trzeba się do tego napoju przyzwyczaić. Za pierwszym razem może odrzucać. Zapach jest przyjemniejszy niż smak. Po kilku łykach w gardle czuć jakby "kapcia". Plus - nie chce się pić po tym. Może to delikatnie komuś przypominać bezalkoholowy aperitif. Tylko że pije się takie rzeczy w dużo mniejszej ilości. Dla mnie jest po prostu trochę za dużo chemicznych aromatów, bym mógł w pełni polecić. 

Ocena ogólna: 5/10
Cena: 9.99 zł/trójpak/Kaufland - cena z marca 2021

poniedziałek, 21 czerwca 2021

Warka Radler 0,0% Ananas z Cytrusami - bezalkoholowe cz. 108

Wracamy do propozycji koncernowych - tutaj kolejna oranżada od Warki. Jak już kiedyś wspominałem, zanim zostałem bardziej świadomym konsumentem, często raczyłem się cytrynowym radlerem 0% tego producenta.












Projekt puszki jest spoko, zresztą wspólny dla wszystkich Warek. Duży ananas i nieco mniejsza cytryna nie pozostawiają wątpliwości, z czym mamy do czynienia.












100% orzeźwienia. Taki slogan.












I polski chmiel. Ale znając życie, za dużo go nie będzie.












Przechodząc do konkretów, w środku puszki zastaniemy 33 kcal w 100 ml, a cukrów aż 6,6 g! Szok, niestety można się było spodziewać. A reszta:

Bezalkoholowy napój piwny. Piwo bezalkoholowe Warka (40%) z lemoniadą o smaku ananasa z cytrusami (60%), pasteryzowane, alk 0,0% obj. Składniki: woda, cukier, słód jęczmienny, soki z zagęszczonych soków: cytrynowy (3,5%), pomarańczowy (0,9%), ananasowy (0,1%), z aceroli (0,1%), naturalny aromat, ekstrakt słodu jęczmiennego, stabilizator (guma arabska), ekstrakt trawy cytrynowej, ekstrakt z chmielu.

Hah, chmiel tylko w postaci śladowej - ekstraktu. Jest sporo soków, za to obecność gumy arabskiej niekoniecznie pozytywnie wpływa na zdrowie.




 








Zapach ananasowo-cukierkowy, bardzo słodki, jakby takiej gumy balonowej w kulkach, wyraźnie sztuczny. Kolor słomkowy. Piana średnia, dość szybko opada, zupełnie bez lacingu. Nagazowanie dość wysokie. W smaku nawet dość przyjemny napój, czuć ogromną słodycz, ale też i ten sztuczny ananasowy aromat. Chyba najbardziej słodkie piwo ze wszystkich w teście jak dotąd. Akcentów chmielowych brak. Na gorące lato jak najbardziej mogę polecić, no i tylko osobom, które nie muszą uważać na linię.

Ocena ogólna: 5/10
Cena: 4,70 zł/Żabka