poniedziałek, 13 lipca 2020

Fortuna Czarne Bezalkoholowe - bezalkoholowe cz. 12

Czas na drugą propozycję od browaru z Miłosławia.

Piwo czarne, więc dla podkreślenia kontrastu etykieta jest biała.



















Kapsel jest biały bez żadnych dodatkowych napisów. Przyznać trzeba, że to wyrazisty projekt graficzny.

Zbliżenie na etykietę przednią:



















Trafiłem akurat na butelkę zwrotną, co dla mnie jest dość sporą niewygodnością, ale są na pewno zwolennicy takiego rozwiązania. To piwo  należy do kategorii poniżej 0.5 proc. Na etykiecie podany jest też ekstrakt, który wynosi 8,6% wag. A jaki jest skład Czarnego?
Piwo ciemne, bezalkoholowe, pasteryzowane. 
Składniki: woda, słód jęczmienny pilzneński, pszenica, słód żytni, cukier, ekstrakt słodowy jęczmienny, słód jęczmienny palony, chmiel, drożdże, ekstrakt orzeszków kola.




















Co rzuca się w oczy? Dwie rzeczy. Obecność aż trzech rodzajów słodów, z czego dwa to jęczmienne oraz - wymieniony na końcu - ekstrakt orzeszków kola.

A tak piwo prezentuje się po przelaniu:



















Piana jest dość obfita (trzeba uważać z nalewaniem do tak małych szklanek), jednak nie utrzymuje się długo, kolor bardzo ciemny -  przypominający zarówno coca-colę, jak i kwas chlebowy. A jak to smakuje? Na polskim rynku od dawna obecne jest marka Karmi. Ponieważ ono też tu pojawi, więc nie będę spojlerował, jednak by jakoś porównać oba te produkty - powiem tak - tutaj będzie zdecydowanie mniej słodko. Smak jak dla mnie też był bliski podpiwkowi czy kwasowi chlebowemu, jednak jest to zdecydowanie mniej nagazowane, z wyraźnym posmakiem coli. Jest on wyraźny, ale nie - sztuczny ani dominujący. W charakterze to jest to piwo dość zbalansowane. Posmaku goryczki prawie nie ma, ale nie ma też nadmiernej słodkości. Co dobre, da się je pić też nie tylko mocno schłodzone, co w bezalkoholowych produktach nie jest takie oczywiste. Dobre będzie zarówno do obiadu, jak i dłuższego sączenia w towarzystwie. Cena jest dość wysoka jak na bezalkoholowe, jednak niższa niż piw kraftowych. Ogólnie drugi prezentowany tu produkt browaru w Miłosławiu na pewno nie rozczarował mnie.

Ocena ogólna: 8.0/10
Cena: 4,50 zł/Żabka + 0,6 zł - kaucja

czwartek, 9 lipca 2020

Lazy Panda Miód & Mango - bezalkoholowe cz. 11

Dziś coś, jakby powiedział Monty Python, z zupełnie innej beczki.



















Buteleczka z wyglądu przypomina nieco piwo Corona. Przyjrzyjmy się bliżej etykiecie z przodu.



















Ten miś pasowałby do jakiegoś mema. Natomiast na pewno do tej butelki to pasuje jak pięść do oka. Ktoś chciał być zabawny, ale wyszło, mówiąc po młodzieżowemu - "tak se".

Kapselek - bida z nędzą, choć dobrze, że odkręcany.



















Przenieśmy się tradycyjnie - do tyłu.















Wyprodukowane w polskim browarze - no super. Ale gdzie? Tego się już nie dowiemy. Ech...
Lecimy dalej - na główną część tylnej etykiety.



















Piwo bezalkoholowe, pasteryzowane. Składniki: Woda. Słód jęczmienny, słód pszeniczny, naturalny syrop mango 4%, naturalny miód wielokwiatowy 1%. Chmiel.

Dużą ciekawostką jest na pewno obecność słodu pszenicznego, a także aż 4 proc. syropu mango.




















Jeśli chodzi o kolor napoju, to na poprzednim zdjęciu z butelką jest on najbardziej wiarygodny. W skrócie - słomkowy czy miodowy. Piany brak, nagazowanie - jak widać występuje, choć mniej na pewno niż w Somersby, które charakterem jest dość podobne do Lazy Panda. Mętność na średnim poziomie.
Pytanie - jak to smakuje? Odpowiedź jest prosta - miodowo. Smak mango jak dla mnie jest zupełnie niewyczuwalny, mimo że wg etykiety jest go więcej i to 4 razy... Jest słodko, miodowo, ale w sumie za tę cenę to weźcie dwie łyżki miodu, zmieszajcie z zimną czy letnią wodą i będzie prawie to samo. Nie do końca rozumiem koncepcję tego produktu. Ewentualnie polecałbym komuś, kto bardzo lubi słodkie rzeczy. Wszystkim innym - raczej zupełnie nie.
Ocena ogólna: 1/10
Cena: 3,49/POLOMarket

poniedziałek, 6 lipca 2020

Miłosław Bezalkoholowe IPA - bezalkoholowe cz. 10

Dziś upalny dzień za nami, więc czas na orzeźwienie. Czy bohater dziesiątego odcinka zapewni nam to? Wkrótce się okaże.

Butelka z ciemnego szkła i z wyrazistą biało-niebieską etykietą prezentuje się bardzo fajnie.



















Kapsel:



















Browar Fortuna powstał w Miłosławiu w 1889 roku. Informacja o tym znajduje się na etykiecie przedniej.





















Na tylnej etykiecie mamy zaś dużo ciekawych informacji.



















Piwo jasne bezalkoholowe górnej fermentacji. Pasteryzowane. Skład: woda, słód jęczmienny pilzneński, pszenica, słód żytni, chmiele (Citra, Amarillo, Chinook, Lubelski, Cascade), herbata Sencha Earl Grey, drożdże. Alkohol poniżej 0,5%. Barwa - 15 EBC, goryczka - 60 IBU, zalecana temperatura serwowania to 8-10°C.
Tyle mówią suche dane. Jak widać, skład jest bogaty, mnie cieszy obecność jednego z ulubionych rodzajów herbaty - sencha - tutaj w wersji earl grey. W charakterze powinno być to piwo podobne do tego proponowanego przez browar Revolta.
Piana jest bardzo obfita, dość długo się utrzymuje. Tradycyjnie jednak miałem problemy ze zrobieniem ostrego zdjęcia moim telefonem szklance z piwem.



















Kolor - słomkowy, choć w dość ciemnym odcieniu, zamglony. A smak? Herbata jest mocno wyczuwalna, zapach dość rześki, choć trudny do konkretnego podczepienia pod coś. Goryczka? Jest, ale dużo mniejsza niż w Revolta Earl Grey IPA Lemon Zero. Jestem dość sporym laikiem, więc liczba IBU niewiele mi mówi. W każdym razie ta delikatna herbacianość połączona z cytrusowością oraz tą goryczką tworzy doskonały efekt. Biorąc pierwszego łyka i piątego czy dziesiątego dalej czuć to samo. Żadnej sztuczności, żadnej chemii, bardzo dobry izotoniczny napój.
Z wad (ale tylko dla mnie) mógłbym wskazać jedynie produkcję w butelkach zwrotnych, czego nie lubię, gdyż rzadko takie piwa posiadam, a nie chce mi się latać z paragonami po sklepach. Wersja puszkowa 0,33 też jest dostępna, choć ja akurat widzę głównie tę butelkową.

Ocena ogólna: 9/10
Cena: 3,99 zł/Lidl

wtorek, 30 czerwca 2020

Lech Free Limonka z Miętą - bezalkoholowe cz. 9

Tym razem na tapecie jest piwo, które chyba najczęściej gości u mnie. Propozycja browaru z Wielkopolski, obecnie z inwestorem japońskim.



















Butelka i etykieta z przodu prezentują się całkiem zacnie. Lubię zresztą zielone butelki.

Kapslowi - z bardzo wygodną opcją twist off - trudno też coś zarzucić.



















Przez jakiś czas bezalkoholowe propozycje Lecha miały zawartość alkoholu do 0,5 proc., a podstawowa wersja Lech Free - jak dowiedziałem się od technologa podczas zwiedzania browaru w Poznaniu była produkowana identycznie jak zwykłe piwo, tylko w pewnym momencie - po osiągnięciu tego progu - komputer sterujący przerywał fermentację i następowało rozlewanie napoju. Jakiś czas temu jednak wraz z rosnącym portfolio piw 0,0 proc. i Kompania Piwowarska dostosowała się do tego trendu i zmieniła sposób produkcji. Czy wyszło to na dobre? Nie sądzę.

Oto skład:
Piwo bezalkoholowe o smaku limonki i mięty, alk 0,0% obj. Pasteryzowane. Składniki: woda, słód jęczmienny, cukier, sok cytrynowy z zagęszczonego soku, naturalne aromaty, w tym z limonki, mięty, regulator kwasowości - kwas cytrynowy, wyciągi z chmielu i zielonego jęczmienia.
No tak. Wyciągi z chmielu i jęczmienia na ostatnim miejscu, ile jest soku cytrynowego - nie podano - zapewne nie za dużo.




















Piwo jest średnio nagazowane, koloru prawie identycznego jak sok jabłkowy, zapach niezbyt silny. Piana nie utrzymuje się zbyt długo.



















Zastanawiając się, jak to smakuje - przyszło mi na myśl, że jak dużo mniej nagazowany cydr, z silnym, choć sztucznym aromatem mięty. Na upały bardzo dobre, na szybkie ugaszenie pragnienia też, jednak delektować się tym nie sposób. Ja kupuję głównie z przyzwyczajenia. Stosunkowo łatwo dostępne, w cenach przystępnych. Sugerowałbym może zmianę nazwy, bo z limonką niewiele ma to wspólnego.

Ogólna ocena: 5/10
Cena: 2,49 zł/Lidl

niedziela, 28 czerwca 2020

Kormoran Bezalkoholowy Radler Gorzka Pomarańcza - bezalkoholowe cz. 8

Dziś zawodnik z nieco wyższej półki - propozycja od olsztyńskiego Browaru Kormoran, producenta m.in. jednego z moich ulubionych - piwa 1 na 100 (jak sama nazwa wskazuje - jednoprocentowego).

Butelka jest ciemnobrązowa, a etykieta - ciemnopomarańczowa.



















Przyjrzyjmy się bliżej.



















Mimo grubego i ciemnego szkła widać wyraźnie na dole butelki wytrącające się osady z soku pomarańczowego.
Etykieta tylna jest baaardzo szeroka, także przedstawię ją w częściach.



















Co mamy w składzie?
Bezalkoholowy napój piwny. Pasteryzowany. Alkohol do 0,5% obj. Składniki: piwo 50% (woda, słody jęczmienne, słody żytnie, słód pszeniczny, chmiel, drożdże), lemoniada 50% (woda, zagęszczony sok pomarańczowy 12%, sól himalajska)



















Przyznam szczerze, że po przeczytaniu składu zaświeciły mi się oczy. Taka wielka półlitrowa butla, a kalorii prawie nie ma. Nie ma też cukru, barwników i innych cudów na kiju. Jest za to spora porcja soku pomarańczowego i odrobina soli.

Kapsel:






































Kolor - coś pomiędzy pomarańczowym a typowym dla mętnego piwa. Piana utrzymuje się bardzo krótko. Zapach delikatnie owocowy, ale naturalnie, a nie chemicznie. A smak? Przecież to najważniejsze. Jest bardzo zrównoważony - na pewno nie słodki, lekko w stronę gorzko-słonego. Pije się to kapitalnie, prawdziwy naturalny izotonik. Pomarańcza nie jest tak mocno wyczuwalna, jak wynikałoby to ze składu, najbardziej widoczne są te osady wytrącające się z soku, które opadły na dno butelki. Jest to propozycja dość wytrawna, jak na coś, co zawiera tylko połowę piwa. Minusem na pewno tego napoju jest dość słaba dostępność. Znalazłem to w Żabce, ale tylko jedną butelkę.

Ocena ogólna: 8,5/10
Cena: 4,99 zł/Żabka

poniedziałek, 22 czerwca 2020

Okocim Radler 0,0% Sycylijska Pomarańcza z Limonką - bezalkoholowe cz. 7

No i lecimy z kolejnym bohaterem testu. Propozycja od Carlsberga pod marką Okocim - czyli temat juz dość dobrze opracowany. Dziś napój w puszce.




















Front puszki prezentuje dobrze już znaną linię graficzną radlerów 0,0% z Okocimia. Soczysta pomarańcza i drobny akcent limonkowy wyglądają całkiem sympatycznie.

Z tyłu, jak to już przerabialiśmy, zamiast informacji o składnikach, mamy przekaz marketingowy.



















"Połączenie delikatnej piwnej goryczki i wyrazistego smaku owoców...". Musi być bardzo delikatna, bo aż niewyczuwalna. Wyrazisty smak owoców... Hmm, zróbcie kiedyś eksperyment. Weźcie pomarańczę, wyciśnijcie sok, a potem rozróbcie go w proporcjach 1:100, albo nawet 5:100. Wtedy okaże się, ile zostało z tego wyrazistego smaku...

Skład za to prezentuje się następująco:
Mix piwa bezalkoholowego z lemoniadą o smaku sycylijskiej pomarańczy z limonką, pasteryzowane, alkohol 0,0%.
Składniki: woda, słód jęczmienny, cukier, sok z sycylijskiej pomarańczy* (1%), sok z limonki* (1%), sok z pomarańczy*, dwutlenek węgla, regulator kwasowości (kwas cytrynowy), naturalne aromaty, koncentrat barwiący z czarnej marchwi, stabilizator (mączka chleba świętojańskiego), chmiel
* Wyprodukowano z zagęszczonych soków owocowych.
Zalecana temperatura serwowania: 4°C

 

Przejdźmy do meritum: piana nie występuje, napój jest koloru grejpfrutowego, dość mocno nagazowany jak na piwo, choć mniej niż przeciętny napój gazowany typu Fanta. Zapach chemiczny, smak to w zasadzie coś pomiędzy Fantą a Schweppes Citrus Mix. Nie jest to towar za słodki, ale z drugiej strony nie wyróżnia się absolutnie niczym ciekawym. Daleki aromat czerwonej pomarańczy to za mało, by produkt dumnie nazywający się Sycylijska Pomarańcza z Limonką miał szansę na dłużej zagościć na moim stole. Podsumowując: zalet brak (chyba że uznać, że mniej się po tym odbija niż po Fancie), wad większych też. Trzeba wierzyć na słowo producentowi, że w środku jest słód jęczmienny i chmiel, a nie sama oranżada.

Cena: 2,99 zł/Lidl.
Ocena: 3,5/10.


piątek, 19 czerwca 2020

Żywiec 0,0% - bezalkoholowe cz. 6

Żywiec, jaki jest, każdy widzi. Teraz taka ciekawostka. Kiedyś pewna bliska mi osoba wręczyła mi to piwo z uwagi na to, że kupiła je przez pomyłkę, tak podobne było do "zwykłego"...




















Ja standardowych piw, jak wiecie, nie używam, ale faktycznie te 0.0% nie jest jakoś specjalnie wyeksponowane, ciemna butelka niczym się specjalnym nie wyróżnia. Jak jest z tyłu. Na etykiecie mamy marketingowy przekaz.

Kapselek:



















Etykieta:



















Zacytujmy ten przekaz "jego wyrazisty goryczkowy smak". Hmmm.

Składniki piwa poznamy z mniejszej etykietki naklejonej na szyjkę butelki.












Co my tu mamy?
Piwo jasne, bezalkoholowe, pasteryzowane, alkohol 0,0% obj.
Składniki: woda, słód jęczmienny, chmiel i ekstrakt z chmielu. Zalecana temperatura serwowania: 6°C
Skład więc prosty jak budowa cepa. Do tego na pewno zaletą Żywca 0,0% jest niskokaloryczność. 100 ml zawiera tylko 19 kcal.




















Zdjęcie nie bardzo tu wyszło (lepiej zdecydowanie robić je za dnia), ale jeśli chodzi o barwę, to jest ona typowa dla lagerów - złota, płyn klarowny. piana - dość duża, utrzymuje się w miarę długo, nagazowanie, jak na moją skromną wiedzę browarniczą - średnie.
No właśnie, a co ze smakiem? Czy jest tu "wyrazisty goryczkowy smak". I tak, i nie. Na pewno w porównaniu do niektórych koncerniaków ta propozycja wyróżnia się na plus. Smakuje tak w 1/3 jak piwo. Dla mnie jednak poza goryczką nieznośny jest tu mocny ryżowy akcent. Zaletą Żywca poza niskokalorycznością jest na pewno wysoka dostępność, ale wszelkie wady brzeczkowych piw są tu uwidocznione w sposób ogromny. Jakby powiedział Wiesław Wszywka, do przepłukania ust się nada, ale nic poza tym. Butelka czy puszka 0.33 jest OK, ale przy 0,5 litra już bym miał problem, by ze smakiem to wypić.

Cena: 2,49/Lidl.
Ocena: 3.5/10.